Rozdział 13

<<<

………….

spicz

Świetlicki i Basia stali w pięknej sali. Wykąpani, nakarmieni i oszołomieni gościnnością. Wyglądali jak z obrazka. Stali na scenie, podstępnie wprowadzeni tam przez dziewczynkę w stroju bamberki. Tuż po zakwaterowaniu i sutym cateringu. Oślepieni przez reflektory.

Zanim zdołali uciec lub zaprotestować, do mikrofonu tuż obok podszedł młody działacz ostrzyżony na Jasia Fasolę.

– A teraz proszę uczestników kongresu o gorące powitanie naszych gości z Krakowa. Przed państwem legendarny polski poeta Marcin Świetlicki. Panie Marcinie, jaka jest pańska opinia na temat strategicznego planowania kultury? Czy bez właściwej dywersyfikacji nie zagraża jej alienacja, lub wręcz destrukcja?  – powiedział i szybko zniknął.

Marcin zamrugał oczami i wsadził lewą dłoń do kieszeni marynarki. W jego głowie zrodził się naprędce pomysł wybrnięcia z sytuacji i powrotu do baru, albowiem Marcin sprytny jest.

– Idźcie już sobie i pozdrówcie wasze matki – powiedział z właściwą sobie lotnością.

Nie zadziałało. To był dopiero drugi dzień kongresu, czyli pikuś jak na możliwości tutejszych imprez cyklicznych. Publiczność świeża, niezmęczona. Świetlicki wiedział, że musi dać z siebie więcej.

– Kochani… – zaczął z innej beczki, doznawszy nagłego olśnienia – …specjalnie z tej okazji przywiozłem dla państwa z Krakowa osobę kompetentną i bezkompromisową. Mój przyjaciel Basia! – i wypchnął Basię do przodu. Sam zaś cofnął się o parę kroków. Basia został sam na sam z reflektorami, mikrofonem i gorącą publicznością.

Najpierw się przestraszył, ale zaraz potem nie. Uniósł głowę do góry i gromkim głosem przemówił.

– Chciałem serdecznie powitać i pozdrowić działaczy, licznie zgromadzone rodziny oraz media polskojęzyczne. Nazywam się Basia i jechałem tu, by zostać Dragkonikiem. Teraz wiem, że się myliłem.

Marcin Świetlicki był już bezpiecznie wycofany, lecz zawodowa ciekawość autora kryminałów zwyciężyła. Rozparł się wygodnie w skórzanym fotelu za Basią i chłonął spicz.

– Już w połowie drogi tutaj wiedziałem, – ciągnął Basia – że ta wizyta odmieni moje życie. Że Knofhoff odmieni moje życie, nada mu nowy sens. Pytacie mnie jak żyć? Jeszcze wczoraj bym się wahał. No, ale teraz mam fchuj przemyśleń – tak oto Basia rozpoczął swój wiekopomny referat z głowy, który potem nazwano „Fanfarą dla Kultury”.

>>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: