Rozdział 15

<<<

……………

– Przepraszam panów najmocniej – odparł Marcin Świetlicki – ale skończyły się mi papierosy. Zamierzam właśnie wstąpić do sklepu Jeżyk i nabyć świeżutką paczkę. Jeśli chcecie nam panowie towarzyszyć, zapraszam.

– Patrz jaki literat – powiedział jeden z aborygenów do drugiego, a do Swietlickiego dodał – Tu nie ma Jeżyka, panie literat. Żabka jest, ale kolejka na pół godziny stania. Obsługuje jednakowoż szwagierka kolegi i możemy obrócić w dwie minutki, jak pan nam dasz kasiorę.

Marcin Świetlicki nie zastanawiał się długo, gdyż już nie raz wyjeżdżał z Krakowa.

– Macie panowie dwadzieścia złotych – powiedział, wręczając banknot – i poproszę o paczuszkę papierosów znanej marki.

– Pan poczeka, a my raz dwa obrócimy! – wykrzyknął pryszczaty na odchodne i wraz z kolegą wmieszał się w tłum radosnych sportowców i ekspedientek.

– Wiejemy? – zapytał Basia.

– Zostajemy – powiedział Marcin – Albowiem charakteryzuje mnie ciekawość świata i powolny chód.

Zostalii zapatrzeni w brunatne niebo i balejaże.

Po dwóch minutach wyrośli przed nimi z tłumu znajomi aborygeni z torbą foliową i uśmiechami. Wręczyli Świetlickiemu tę torbę.

– Kupiliśmy ci literat dwie paczki papierosów, bo dziś jest akcja Knofhoff Za Pół. Dorzucamy jeszcze zapalniczkę, jojo, zajebistego bączka i ściereczkę do cyngli. A tu jest dycha reszty.

– Jestem niezmiernie panom zobowiązany – oświadczył wzruszony nestor – Czy nie zechcieliby panowie przyjąć jednej z paczek papierosów w dowód wdzięczności?

– Proszę nas nie obrażać – zaprotestował szwagier – Działamy w oparciu o umowę zlecenie z Wydziałem Kremacji.

– Tak jak wspominaliśmy, po ćmiku wystarczy – dodał drugi aborygen.

***

W tym samy czasie Rezydent Pinc jechał do miejscowości letniskowej Buractwo świętować ze swym przyjacielem i jego uroczą partnerką kolejny totalnie popierdolony pomysł. Polegał on na sprzedaży eskimosom gorącej wody spod Term Jałtańskich. Termy zamierzali rozebrać, dokonać odwiertu i samochodami chłodniami, przerobionymi na samochody ciepłochody wysyłać na Grenlandię. Zyski miały być podwójne. Po primo – Czysty Zysk. Po drugo – Zajebisty Efekt Promocyjny.

przywalił meteoryt

Jednakowoż miejscowość letniskowa Buractwo znana jest z tego, że leży na trasie przelotowej meteorytów. Jak na złość dokładnie w tym momencie przelatywał w pobliżu meteoryt o symbolu PKK-2016, który zgodnie z obliczeniami uczonych z miejscowego Uniwersytetu Astronomicznego miał się pojawić za 5 lat w pobliżu Wysp Owczych. Niebaczny na obliczenia meteoryt przywalił prosto w dach służbowego Ferrari Rezydenta Pinca, pozostawiając sporą dziurę w ziemi i nieutuloną w żalu lokalną społeczność. Ocalały jedynie uszy i zegarek.

>>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: