Rozdział 19

<<<

……………….

***

W Krakowie. W punkcie geometrycznym na mapie Gugla, obradował Wielki Wschód Misia. Byli wszyscy. Od Wielebnego Pluszowego Kawalera po Rosenbluma. Oczekiwano mowy Wielebnego. Słychać było jedynie nerwowy szur różowych paputków z ciciusiem.

Wielebny Pluszowy Kawaler uniósł grzechotkę na znak, że bedzie mówił. Zapadła cichość.

– Szanowni koledzy w swych paputkach i gustownych szalach – odezwał się tradycyjnie WPK – doszły mnie niepokojące wiadomości na temat naszego uśpionego kolegi Marcina. Głowa okazała się cudza. A  ściślej półświatowa. Nasz Wielki Różowy Ekspert powziął wiedzę w kręgach co radykalnie tropią. Brat Jan Opóźniony z Wielkiego Picu na Wodę, którego dziś u nas gościmy, powie wam więcej. Czuwaj!

Wstał Jan Opóźniony ubrany w maskę i gabardynę zgodnie z rytem Tajnym Specjalnej Troski. Na głowie miał kapelusz Comorry, a na szyi jabłko Adama.

jan opozniony

– Szanowni koledzy w swych paputkach i gustownych szalach – rozpoczął tradycyjnie Opóźniony – Wróg czuwa. Sprawia samo zło. Informator z miasta Knofhoff donosi, że bawi w nim wasz kolega uśpiony. Informacja ta jest pewna, a informator niezawodny. Chciałem się przy okazji podzielić gadżetami, które informator zebrał, by nie wzbudzać podejrzeń.

Jan wręczył każdemu po torebie foliowej.

– Niech to zebrane z narażeniem życia zapalniczki, joja, zajebiste bączki i torebki do cyngli bedą dla was radością – powiedział.

Nikt jednak nie zwracał uwagi na gadżety. Wszyscy patrzyli na Rosenbluma, który nagle wstał i zabrał głos w sposób wielce nieformalny, lecz szczery.

– Wiedziałem o tym, lecz zataiłem – oświadczył Rosenblum – Wiedziałem, że uśpiony kolega przeżył, a zginął łotr, który miał go pchnąć. Nic mnie nie usprawiedliwia. Oddaję się w wasze ręce. Oddaję też dwa egzemplarze powieści. Zadbałem o skasowanie oryginałów. Komputer Świetlickiego i komputer Szymborskiej są puste.

Znów zaległa cichość. Trwała czas jakiś. Ponownie szurały paputki. Pierwszy odezwał się Wielebny Pluszowy Kawaler.

– Życie jest jak serfing – przypomniał nieśmiertelną sentencję – Koło fortuny zatoczyło krąg, a my uznajmy sytuację za niebyłą. Nasz uśpiony kolega co prawda żyje, ale jest w Knofhoff, więc na jedno wychodzi. Weselmy się, teraz to już tylko zmartwienie półświatowych – i wyciągnął grzechotkę.

Wszyscy wyciągnęli grzechotki i zabawie nie było końca. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że od Żulii wpłynął właśnie esemes do Jana „Jestem fchuj podniecona. Dlaczego nie zapulsuje Twoje serce. Szatan zmiksował Twój mózg?”

***

>>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: