Rozdział 20

<<<

………………..

***

Rozdział jubileuszowy. Niezmiernie istotny metafizycznie oraz hermetyczny. Bowiem natchniony. To spisałem ja Ostrowski, wiedziony przez posłańca, który mnie prowadził.

***

W świetle dziecina stała przede mną.

Obserwowałem przemianę w starca

Potem młodzieńca.

Nie rozumiałem,

Jej podobieństwo zmieniało formy,

Podobieństwa się przenikały

I wizja miała trzy formy.

I rzekło do mnie podobieństwo – Ty jesteś  Ostrowski, syn Tomasza i Izabeli.

– Istotnie – odparłem – Nie zadam pytania z kim mam okoliczność, gdyż się domyślam.

– Zaprawdę w pytę edukacja – stwierdziło podobieństwo przybrawszy ponowne oblicze.

– Trochę czytam wieczorami – spuściłem skromnie oczy przed światłem, gdyż raziło.

– Mogę patrzenie ułatwić tobie – zreflektowało się podobieństwo – skoro już znamy pryncypia – i przygasło nieco.

Wówczas oddalił się posłaniec, który mnie prowadził, mówiąc – Wielka zaiste jest łagodność emanacji dla Ostrowskiego.

– Knofhoff bliski jest memu sercu – oświadczyło podobieństwo – i wielu w nim sprawiedliwych. Piękne w nim córki człowiecze. I żyzna dolina.

Pokiwałem głową.

– Zaraz powróci posłaniec, by serce twe uradować wizją Knofhoffu – rzekło oblicze – i ja się wtedy oddalę. Możesz mi zadać pytanie.

– A muszę? – zapytałem grzecznie.

Podobieństwo zniknęło. Tylko lekki uśmiech pozostał chwilę.

Usłyszałem głos posłańca, który mnie prowadził – Trzymaj się światła mojej szaty.

miejsce puste i straszne

Potem przeszedłem do miejsca, gdzie nic nie było skończone.

Nie ujrzałem tam ani cudownego dzieła wysokiego nieba, ani zielonej trawy, lecz pustkę, oczekującą i straszną.

Tam również ujrzałem pięć gwiazd Knofhoffu złączonych razem. Wykrzyknąłem – Za jakie grzechy związano ich i wyrzucono do tego miejsca? Wówczas posłaniec, który był przy mnie i który mnie prowadził, odpowiedział – Ostrowski, o kogo pytasz? Nad kim się tak użalasz i o kogo troskliwie wypytujesz? To są te z gwiazd, które złamały przykazanie i są tu związane na nieskończoną ilość dni aż ich grzechy się wypełnią.

Stamtąd udałem się następnie do innego okropnego miejsca.

Gdzie ujrzałem jakby grzyba, pośrodku którego była szczelina. Strugi deszczu biegły do szczeliny i wpadały w jej głąb. Nie mogłem ustalić ani ich wielkości ani rozmiaru, ani też ich pochodzenia. Wtedy wykrzyknąłem – Jakże okropne jest to miejsce i jak trudne do zbadania!

Posłaniec, który był ze mną, odpowiedział mówiąc – Ostrowski, dlaczego jesteś tak zaniepokojony i zadziwiony tym strasznym miejscem, widokiem tego cierpienia? To więzienie nieprawych. – powiedział – Tutaj są uwięzieni na zawsze.

Stamtąd udałem się na inne miejsce, gdzie zobaczyłem dwie wody.

Były tam kolorowe rury, których znaczenia nie pojmowałem.

Wówczas posłaniec, który był ze mną, odezwał się i powiedział – Oto jest dziwne miejsce nad wodą, gdzie jest woda. Przebywają tu niewidzialne istoty, dla nich zostało uczynione po wieki.

Wówczas ja, Ostrowski, odparłem mu mówiąc – Pogięło cię? Mam się pociąć ze smutku?!

Posłaniec, który mnie prowadził odrzekł w te słowa – Suchar, który ujrzałeś, to przeszłość. W przyszłości się nie powtórzy. I to jest dobra nowina.

Więc błogosławiłem podobieństwu światła, gdyż zasiało we mnie nadzieję.

Jest to słowo wizji Ostrowskiego, którym wspiera wybranych i sprawiedliwych, obecnych w trudnym czasie, odrzucając złych i niegodziwych. Ostrowski, który widział podobieństwo, przemówił z otwartymi oczami w czasie gdy miał wizję. Pokazał mu ją posłaniec.

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: