Rozdział 28

<<<

……………………….

Kicia Żulii była nader żywa, a Żulia rozpromieniona. Basia tchnął i podziałało. Leżeli sobie beztrosko w hostelowej jedynce Knofhoffu i grali w bierki co je tam znaleźli. Żulia chichotała histerycznie. Basia biesiadował słonymi paluszkami. Snuli marzenia.

– Ech, a może by tak zostać w tym Knofhoffie? Sympatycznie tu, kolorowo, no spójrz tylko na te foldery – powiedział Basia i podsunął Żulii garść lakierowanej promocji.

– W sumie fakt – potwierdziła Żulia, gładząc Kicię.

– Marcinowi chyba też się podoba – stwierdził Basia – Mówił mi, że organizują dla niego wieczór autorski i stypendium artystyczne z europejskiego programu Eurypides.

– A co my tu będziemy robili, kotku? – zapytała Żulia kokieteryjnie.

– Jest tu taki jeden łysawy młodziak z Biura Kremacji. Gouda, czy coś w podobie. Łebski gość. Proponował mi stanowisko konsultanta. Namawiał na osiedlenie, obsypał gadżetami, usmażył jajecznicę – odparł Basia – Zanim cię poznałem – dodał.

W tym momencie rozległy się fanfary i podniesione głosy za oknami, a ściany jakby pojaśniały. Odległa woń kadzideł połechtała nozdrza kochanków, a Kicia się nastroszyła.

– Łotzefak? – zapytała Żulia.

– Może ten Eurypides dla Świetlickiego? – pomyślał na głos Basia.

Odgłosy wyraźnie narastały. Teraz były już na schodach. Fanfary, dzwoneczki, mnogie kroki. Woń kadzideł stała się nieznośna.

fot. Andrzej Pilichowski Ragno

fot. Andrzej Pilichowski Ragno

Nagle wszystko ucichło i rozległo się głośne pukanie.

Basia skoczył otworzyć.

Na korytarzu stała szafa umajona kwieciem i lampkami elektrycznymi. Wielkości dwudrzwiowej. I nic ponadto. Rozczarowany Basia już chciał zamykać, gdy znów zabrzmiały fanfary i dzwonki mechaniczne. Aż Żulia się wychyliła. Drzwi szafy powoli odsłoniły swój skarb. W środku siedziała kobieta w stroju niedbałym, oświetlona jak Maryjka. Twarz miała piękną i smutną, oczy zielone i lekko zadarty nos. Wyglądała na rzeźbę albo coś. Z tym, że mrugała.

– Dzień dobry pani – elegancko powiedział Basia. Żulia tylko rozdziawiła paszczę.

– Jestem duszą nieśmiertelną obecnej tu Żulii – wyjaśniła kobieta w szafie nie poruszając ustami ani niczym. Żulia jeszcze bardziej rozdziawiła paszczę. I oczy.

– Zauważam pewne podobieństwo – przyznał Basia.

Światełka wokół szafy przestały migać i wypełniła ją niebieskawa poświata. Oblicze duszy nieśmiertelnej jarzyło się miodowo. Nieźle to ktoś wykombinował wizualnie. W powietrzu unosił się zapach jakby prądu. Cisza była absolutna jak nocą w piwnicy. Dusza nieśmiertelna Żulii podniosła wzrok i spojrzała jej prosto w oczy.

– Przynoszę wam dwie wiadomości i suplement – powiedziała tajemnicza kobieta w szafie, a Żulia mimo rozdziawienia nadal nie wierzyła, że to jej dusza.

– Udowodnij najpierw, że jesteś moją duszą nieśmiertelną – zażądała Żulia.

– Masz bliznę w brzuchu – powiedziała dusza nieśmiertelna, a Żulia się poryczała.

Basia nerwowo obgryzał paznokcie.

– Czasu mam mało. Żulia jest w ciąży bliźniaczej. Z tobą Basiu i z Opóźnionym. To pierwsza wiadomość. Świat skończy się w niedzielę 8 stycznia. To druga.

– A suplement? – zapytał Basia.

– 3,11,21,23,32,33.

>>>

Reklamy

2 thoughts on “Rozdział 28

  1. beata pisze:

    Piekne…dziekuję…

  2. Autor pisze:

    To ja dziękuję za wierne czytelnictwo. Bez Was Miś byłby pusty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: