Rozdział 30

<<<

…………………………

„potrawa, ta wspaniała potrawa mej siły”

Najpierw należy wziąć kilka buraków i upiec w żarze. W międzyczasie zagotować słaby bulion w ilości na 4 osoby. Następnie buraki obrać, pokroić w kostkę i trzymać pod przykryciem w bulionie. Niech wszystko pracuje lekko. Dorzucić rozmoczonych rodzynek garść.

Wycisnąć sok z jednej pomarańczy wraz z miąższem i wlać do garnka z bulionem, burakami i rodzynkami. Niech wszystko pracuje lekko.

Zmiksować całość po chwilowym ostygnięciu. Przyprawić do smaku, skropić cytryną i ozdobić pietruszką. Zjeść.

Na twarzy pojawi się radość.

***

Ostrowski nigdy nie zastanawiał się jak dojść z tej ulicy w zupełnie inne miejsce, więc mógł nie dać rady. Ale trudno nie było. Wystarczyło idąc od deptaka w stronę rzeki skręcić pierwszą w lewo i podążyć prosto. Przeciąć tory tramwajowe, a potem wzdłuż skwerku maszerować dalej. Do kolejnych torów. Tymi torami kawałeczek aż do mostu. A przed mostem znów w lewo i nad rzeką wzdłuż muru. Wzdłuż muru, nie prosto. Tam w krzorach czekali Tito Litwak i Marynata Solowa-Prim.

– Witaj – powiedział Tito Litwak.

– Witaj – powiedziała Marynata.

– Witajcie – odpowiedział Ostrowski.

Słońce już zachodziło i nad rzeką ścieliła się mgła. Robaczki świętojańskie lub inne latały w powietrzu. Coś hałasowało od strony wody. Psy i penery wychodziły się wylać. Pachniało wilgotnym próchnem prawdopodobnie. Obok pasła się koza.

wypas

Konspiratorzy byli prawie niewidoczni. Wszyscy w bluzach z kapturami i butach marki Adasia. Przysiedli na ławeczce o pieknym dizajnie i lekkiej konstrukcji, jakich dziesiątki roznoszą po krzorach menele. Zajarali fajka.

– Dobrze, że przyszedłeś – powiedział Tito – Znasz Marynatę?

– Ni hu, hu – odparł szczerze Ostrowski,

– No to się poznajcie. Marynata robi głównie w uczuciach religijnych, ale może nam się przydać, bo ma moc, intuicję, artefakty i solidnego kopa.

– Cezary – powiedział Ostrowski i wyciągnął rączkę.

– Marynata – powiedziała Solowa-Prim i zapetowała fajka butem.

– Sprawa wymagała energicznego działania, wiec oto jestem – wyjaśnił Tito – Zostawiłem Irenkę z ciężkim sercem na dłoni, gdyż dziś nasza rocznica. Nieważne. Teraz ważny twój czyn niebawem. Trzeba to dobrze w każdym geście ustalić. Inaczej dupa. Knofhoff fatalnie rokuje. Drugiego razu nie będzie. Marynata zachowała odczynione artefakty, które bardzo nam mogą dopomóc.

– Jesteś pewien Tito, że to ten Ostrowski? – zapytała Marynata przyglądając się Ostrowskiemu niedowierzająco – Jakiś taki sfilcowany. Wcale nie wygląda jak Doktor House. Bardziej jak doktor Dolittle.

– To mistrz kamuflażu – stwierdził Tito – Jestem pewien, że to on. Opowiedz mu proszę o artefaktach.

Marynata opowiadała, a Ostrowski patrzył niemym wzrokiem gdzieś w dal, na Czwarteczek, Patrzył na chmury i patrzył na deszcz. W zasadzie na dżydż.

– I dlatego bez suszonych uszu Pinca nie ma się co za to brać – skończyła Marynata wręczając mu średniej wielkości pudełeczko z bambusa.

– Świat oparty jest na akordeonie – powiedział Tito – Zburzenie akordeonu prowadzi do chaosu i anarchii. Nie możesz do tego dopuścić.

– Bardzo wam dziękuję – wyszeptał wzruszony Ostrowski – Możecie na mnie polegać.

Żywi na Madagaskar – głosił napis żółtą farbą na murze.

Madagaskar

***

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: