Rozdział 37

<<<

……………………………….

Zadzwonił telefon Ostrowskiego. Dryń dryń.

– Dzień dobry. Nazywam się Zuzia i dzwonię z popularnego radia – powiedziała dziewczynka.

– Dzień dobry, jestem Ostrowski i serdecznie cię pozdrawiam, Zuziu – powiedział Ostrowski.

– Wiemy, że jest pan specjalistą od meteorytów, dlatego chcieliśmy pana poprosić o parę słów komentarza na antenie w terminie dogodnym – kontynuowała Zuzia.

– Masz Zuziu na myśli meteoryt, który pierdalnął ostatnio w Buractwo? – zapytał Ostrowski.

– Jak najbardziej panie Zenonie – zaszczebiotała Zuzia.

– Mam na imię Cezary – wyjaśnił Ostrowski.

– Oczywiście panie Zenonie, jak pan sobie życzy. Możemy liczyć?

– W zasadzie nie – odpowiedział Zenon.

– Ale dlaczego? Pan to tak trafnie przewidział, a do tego założył pan iwent buracki na fejsbuku – nalegała Zuzia – My tu z różnymi pogadujemy, gdyż chcemy mieć wachlarz.

– Jest mi niezmiernie owszem – powiedział Zenon – Tymniemniej dziękuję.

– No to szkoda, panie Zenonie, ale chyba rozumiem – powiedziała marzycielsko Zuzia.

Ostrowski odłożył słuchawkę i zadumał się nad zagadnieniem. Ale nie na długo, gdyż znów zadzwonił dryń dryń.

– Dzień dobry, mówi redaktor Miron Losowy z popularnej gazety polskojęzycznej. Cezary? – powiedział głos.

– Witam, jak najbardziej. Tymniemniej nie wypowiadam się już na temat meteorytów, zarazem serdecznie dziękując za pamięć – oznajmił Ostrowski.

– A ja nie w sprawie meteorytu – zachichotał Miron – Ja w sprawie krateru!

– W sprawie krateru też nie!

– No to porozmawiajmy o rekultywacji Buractwa – zaproponował Miron.

– Nie znam się na rekultywacji – odparł Ostrowski.

– Jak to? Zajmujesz się meteorytami w oderwaniu od rekultywacji? – nie dowierzał Losowy.

– Tak to! – powiedział Ostrowski – W meteorytach, podobnie jak w elektro najistotniejsze jest pierdalnięcie. Reszta nie liczy się.

Ostrowski odłożył słuchawkę wraz z telefonem, bo tak to teraz jest. Następnie ogłuszył telefon z zamiarem poszukania wkrótce nowego sygnału, gdyż dryń dryń źle działało na jego optymistyczny światopogląd.

Aparat zrobił głośne buuuuuuu na szkle i zaświeciła się żaróweczka, zrobił głośne buuuuuuu i zaświeciła się.

Ostrowski szybko odebrał.

– Tu automatyczna sekretarka Cezarego Ostrowskiego – powiedział do słuchawki – Nie ma mnie w domu.

– Nie odkładaj, nie odkładaj, Cez! – krzyknęła Marynata Solowa-Prim – Jestem w ciąży!

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: