Rozdział 43

<<<

…………………………………….

Wieść o zamachu Picu rozniosła się lotem jaskółki. Po różnych środowiskach, ale głównie dzięki TALK.FM. W obywatelach zawrzało, a zwłaszcza w tych, którzy rozumieli komunikaty.

pic

Komunikat: „W dniu dzisiejszym na autostradzie G8 w okolicy Knofhoffu odnaleziono ciało przebierańca w stroju Zorro, który popełnił samobójstwo po zabiciu prostytutki. Twarz była zmasakrowana, co uniemożliwi identyfikację. Pozostałym pasażerom auta nic się nie stało, a Marynata Solowa-Prim spokojnie kontynuuje pielgrzymkę do Ślebodzina. W tym samym czasie zmarł w Krakowie na atak serca znany oskarżyciel w procesach złomowców z huty „Ciotka” – Aron Rozenblum. Pogrzeb odbędzie się w sobotę na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie”.

– Wszystkich ich zabiję, a potem zabiję ich matki, by nie mogły ich grzebać. Są hałaśliwi, bezdusznie permanentni, nadziewani robakami przez odbyt. Wszystko by zepsuli i zeżarli. Banda Łotyszy. Termopile i patafiany. Lizusy i zajoby. Megafony i lampiony. Dusze wypruję z ich brudnej gliny, oddam na nie mocz i podpalę. Fiuty niemyte. Wart Stefan pana i pan Stefana. Wpadnę w ciżbę i wyrżnę. Poutapiam. Rozerwę na szmaty. Dam wyraz złu – powiedział Zając.

Potem siała Baba mak. I stała się jasna. Królowa królów i niemabata. Łagodziła duchy ponad wodami. Zaszłość i precz i złu wbrew nawlekała nowe korale kolorowe na sznur. A kolor jego był czerwony, bo na nim robotników krew. I przyszedł Zając do Baby i powiedział jej co następuje:

– Nie próbuj nawet odwodzić mnie od zamiaru, albowiem już go powziąłem. Bobomba jest gotowa i zamierzam jej użyć. Wielu zginie. Uderzę w Pic nieuchronnie po tym co zrobił Madonnie.

– Jam ci jest – oznajmiło oblicze Baby – którą kochasz i której bronisz. Ogromne wojska, wielkie generały, nic mi. Pic nic mi. Bezpotrzebnie się napędzasz. Wszystko dzieje się samo, tak jak grzmi samo.

–  Ale to osobiste jest. Moja zemsta na wroga. Mimo determinizmu. Jam oko za oko, jam ząb za ząb i pożoga. Sam wymierzę karę srogą.

– Nawet wbrew? – zapytało oblicze Baby.

– Nawet wbrew i na przekór. Twoja miara wielka, moja wiara inna. Ty patrzysz z góry, ja z boku. Nie widzimy tego samego.

– A jeśli odwrócę wówczas swe oblicze? Jeśli oblicze Baby nie wejrzy już na ciebie z dawną lubością? – zapytało oblicze Baby.

– Wówczas trud i znój. I nowe tablice. Może nawet odwiedzę Termopile. Znam swoje prawa, znam zakamarki praw.

– Przekonałeś mnie Zając – powiedziało oblicze Baby – Idź i bij. Ząb za ząb. Rozkurwij Pic, bo to ciule niemyte. Nie ma takiej baby, co by nie uległa gniewowi Zająca, a gniew twój nad wyraz szczery mi się wydaje. Tak tylko się droczyłam przez godność urzędu. Wytnij Pic w pień. Niech cię gwiazda prowadzi i trąba. Niech feniks będzie twoim ptakiem. Poezją mordu zwyciężymy, tablicami zwyciężymy, czołgiem, który matką i ojcem zwyciężymy.

>>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: